06/02/2026

Insight
Anatomia procesu B2B: 4 wąskie gardła, które po cichu hamują Twój wzrost
06/02/2026
W codziennym pędzie – między telefonami od klientów a gaszeniem operacyjnych pożarów – łatwo uwierzyć, że „tak po prostu wygląda ten biznes”. Że chaos to naturalny element sprzedaży B2B.
To wygodne wytłumaczenie. Ale nieprawdziwe.
To, co często nazywamy „specyfiką branży”, w rzeczywistości jest długiem technologicznym i procesowym. Objawia się w momentach, gdy Twoi doświadczeni handlowcy i specjaliści obsługi klienta zamiast budować relacje i sprzedawać, stają się administratorami danych, kurierami dokumentów i detektywami szukającymi statusów.
Analiza procesów w firmach produkcyjnych i dystrybucyjnych pokazuje, że niezależnie od branży problemy powtarzają się w tych samych miejscach. Oto cztery najczęstsze wąskie gardła, które spowalniają operacje B2B.
1. Brak widoczności procesu zamówienia
W życiu prywatnym przyzwyczailiśmy się do pełnej transparentności dostawy. Widzimy, gdzie jest paczka, kiedy dotrze, co dzieje się po drodze. W B2B ten standard często znika.
Po złożeniu zamówienia klient wpada w informacyjną „czarną dziurę”. Nie wie, czy produkcja już ruszyła, czy towar opuścił magazyn, kiedy realnie może spodziewać się dostawy.
Efekt? Powstaje informacyjny ping-pong między klientem, handlowcem i systemem ERP. Klient pyta: „Kiedy dostawa?”. Handlowiec przerywa pracę, loguje się do ERP, sprawdza status, odpisuje. Za chwilę sytuacja się powtarza.
To nie jest realna obsługa klienta, tylko ręczne odczytywanie danych, które już istnieją w systemie. Problem polega na tym, że te dane są niedostępne dla klienta.
Firmy, które wdrażają widok statusów „jak w automotive” – od produkcji po transport – wraz z automatycznymi powiadomieniami, potrafią znacząco zredukować liczbę zapytań o status. Zespół odzyskuje czas, a klient – poczucie kontroli.
2. Manualny obieg dokumentów
Zgubione maile. Załączniki zatrzymane przez filtry antyspamowe. Prośby o duplikaty faktur, WZ-ek czy certyfikatów. To codzienność wielu firm B2B.
W tradycyjnym modelu klient musi napisać lub zadzwonić, a dział obsługi zaczyna ręczne poszukiwania dokumentów i odsyła je jako załączniki. W tym momencie wysoko wykwalifikowany zespół zamienia się w kosztowną służbę archiwizacyjną.
W modelu samoobsługowym klient ma dostęp do dokumentów 24/7, a płatności realizowane są terminowo.
To wąskie gardło generuje dwa poważne skutki:
Strata czasu
Zespół wykonuje pracę, którą powinien realizować system.
Zatory płatnicze
Brak dokumentu staje się wygodnym pretekstem do wstrzymania płatności. Każda godzina zwłoki w dostarczeniu duplikatu to zamrożona gotówka firmy.
3. Rozproszony proces reklamacji
Proces reklamacyjny w wielu organizacjach nadal funkcjonuje jak analogowa wyspa w cyfrowym świecie.
Zgłoszenia trafiają różnymi kanałami: telefon do handlowca, mail do obsługi, zdjęcia przez komunikator. Informacje są rozproszone, statusy zapisywane w notatkach lub Excelu. Dział jakości nie ma pełnej dokumentacji, magazyn nie wie o planowanym zwrocie, a klient nie ma pojęcia, co dzieje się ze sprawą.
Efekt? Duplikacja zgłoszeń, zgubione dane i brak jednego właściciela procesu. Klient dzwoni co kilka dni, a obsługa klienta prowadzi wewnętrzne śledztwo, zamiast po prostu sprawdzić status w systemie. Dodatkowo brak powiązania z zamówieniem w ERP oznacza ręczną, podatną na błędy pracę.
Uporządkowany, cyfrowy proces e-RMA skraca czas rozpatrywania, automatyzuje obieg sprawy i zapewnia pełną transparentność dla klienta.
4. Ręczne ofertowanie (RFQ)
Rosnąca liczba zapytań ofertowych powinna cieszyć. W praktyce, gdy trafiają do ogólnej skrzynki mailowej lub bezpośrednio do handlowców, tworzą kolejne wąskie gardło.
Brak systemowego wsparcia oznacza:
Brak jasnego przypisania
Nie wiadomo, kto zajmuje się zapytaniem
Niekompletne dane
Handlowiec musi wracać po szczegóły
Brak historii
Po miesiącu nikt nie pamięta ustaleń, bo oferta zginęła w mailach.
Czas przygotowania oferty wydłuża się z minut do dni. A w nowoczesnym B2B wygrywa ten, kto wycenia najszybciej. Zbyt wolna reakcja często kończy się tym, że klient kupuje u konkurencji.
Cyfryzacja procesu RFQ eliminuje ręczne sterowanie, porządkuje dane wejściowe i przyspiesza decyzje zakupowe klientów.
Wspólne źródło problemu
Te cztery wąskie gardła mają jedno źródło: brak centralnego, cyfrowego „okna na świat” dla klientów i partnerów biznesowych. Informacje istnieją w systemach firmy, ale nie są dostępne w sposób uporządkowany i samoobsługowy.
Dopóki klienci są zmuszeni dzwonić, pisać i dopytywać o statusy, dokumenty czy oferty, organizacja będzie skalować chaos razem ze wzrostem sprzedaży.
Porządkowanie tych procesów to decyzja o tym, czy firma chce dalej rosnąć na fundamencie ręcznej pracy ludzi, czy na zautomatyzowanych, skalowalnych procesach.
Chcesz zmaksymalizować swój potencjał IT? Umów się na bezpłatną konsultację!
